"Mnie też oszukali. Pojechałam na zlecenie, gdzie nie było łóżka (spałam na podłodze). Podopieczna krzyczała całe noce, podobno nic z tym nie można było zrobić. Do momentu aż sąsiedzi wezwali policję. Wtedy reakcja agencji była szybka. Prałam pięć tygodni w rękach (pralka się zepsuła). Nie miałam od początku internetu, to jest 8 miesięcy, płaciłam za swój około 100 euro miesięcznie. Na koniec mnie zwolnili bez podania przyczyny i nie wypłacili za ostatni miesiąc wypłaty. Później drogą "pantoflową" dowiedziałam się, że byłam osobą problematyczną i dlatego wyleciałam. Było tam rzeczywiście problemów, bo podopieczna nie miała rodziny a opiekunka prawna miała wszystko w nosie. Nigdy więcej z tymi oszustami. A pracowałam tam 3 lata. Złodzieje, oszuści, wyzyskiwacze".
Dodaj komentarz
Komentarze