Opieka 24-godzinna. 38 tys. euro dla opiekunki z Bułgarii

Opublikowano w 22 kwietnia 2026 17:39

Sąd w Berlinie zdecydował, że opiekunce domowej z Bułgarii należy się zapłata za pracę przez całą dobę. Ma ponad 3700 nadgodzin. Jej sprawa wstrząsa rynkiem opieki domowej w Niemczech, na którym pracują tysiące Polek.

W dniu swojej wielkiej wygranej przed niemieckim sądem opiekunka Dobrina nie świętowała. Niska emerytura nie pozwoliła jej na przyjazd na własny proces, więc na decyzję czekała w napięciu w domu w Bułgarii. – Specjalny dzień urządzę sobie dopiero, gdy dostanę te pieniądze – mówi Dobrina w rozmowie z Deutsche Welle (DW).

O zaległą wypłatę walczy przed niemieckimi sądami z bułgarską agencją pośrednictwa, która w 2015 roku wysłała ją do Berlina do opieki nad 95-letnią Niemką. W umowie, którą podpisała Dobrina, mowa była o 30 godzinach pracy tygodniowo. Ale w rzeczywistości, jak wspomina, dzieliła ona z seniorką mieszkanie i była w gotowości przez całą dobę. Opiekowała się kobietą w dzień i w nocy.

Dobrina poszła do sądu, domagając się od bułgarskiego pracodawcy opłaty za całodobową gotowość. Uczyniła to jako pierwsza z setek tysięcy osób z Europy Wschodniej, głównie kobiet, które opiekują się niemieckimi seniorami w ich domach. Szacuje się, że aż 300 tysięcy niemieckich emerytów korzysta z takiej formy opieki.

Batalia Dobriny przez wszystkie instancje trwała sześć lat. W końcu Krajowy Sąd Pracy w Berlinie przyznał jej rację: opiekunce należy się zapłata za czas w gotowości przez całą dobę, z wyjątkiem tych godzin, gdy seniorkę odwiedzały jej dzieci, a opiekunka miała wtedy czas wolny.

Tym samym za sześć miesięcy, które przepracowała w 2015 roku w Berlinie, należy jej się 38 907 euro, a nie 6 680 euro, które zapłaciła jej bułgarska agencja pośrednictwa pracy. Teraz musi ona wypłacić Dobrinie różnicę. To równowartość 3768 nadgodzin (w 2015 r. płaca minimalna wynosiła 8,50 euro na godzinę, dzisiaj to 12 euro).

– Rodzina (niemieckiej seniorki) oczekiwała, że opiekunka będzie przy niej cały czas – uzasadniała wyrok sędzina Oda Hinrichs z Krajowego Sądu Pracy w Berlinie. Jak dodała, sprawa była skomplikowana, bo w międzyczasie minęło już siedem lat, a Niemka, którą opiekowała się Dobrina, zmarła. Jako świadkowie w sprawie zeznawały m.in. dzieci seniorki.

Sprawa Dobriny, o której DW pisała jako pierwsza, trafiła na nagłówki niemieckich gazet, gdy jej sprawą zajął się Federalny Sąd Pracy. Już wtedy sędziowie najwyższej instancji zdecydowali, że opiekunkom domowym należy się płaca minimalna za czas spędzony w gotowości. Teraz sąd w Berlinie zdecydował, jak w praktyce policzyć ten czas: poza kilkunastoma godzinami w tygodniu, gdy seniorkę odwiedzały jej dzieci, Dobrinie należy się zapłata za gotowość przez całą dobę.

dw.com

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.