Pani Łucja jest opiekunką osób starszych w niemieckich domach. Uważa się za osobę cierpliwą i zdolną wytrzymać wiele, jednak coraz gorsze traktowanie Polek przez niemieckie rodziny sprawiło, że ma dość. Czarę goryczy przelały dwie skrajne sytuacje, których była ofiarą: w ciągu dwóch tygodni została dwukrotnie wyrzucona z domu, mimo iż pracę pełniła legalnie, podpisując kontrakt z agencją. — Niemieckie rodziny niejednokrotnie fałszują profil bliskiej osoby wskazanej do opieki, omijając choroby psychiczne, demencję czy alkoholizm. Wynikające stąd nieporozumienia krzywdzą opiekunki, które nie mają szans obrony, a umowy są tak skonstruowane, by chronić niemieckich pracodawców — żali się.
- Pani Łucja jako opiekunka niemieckich seniorów pracuje od 13 lat, dbając o legalność zatrudnienia. Ma jednak poważne zarzuty w stronę agencji pośrednictwa pracy
- — Agencje w przypadku konfliktów nie bronią nieskazitelnej, wykonywanej po chrześcijańsku pracy opiekunek. Nie respektuje się naszego słowa. W obronie będzie to zawsze słowo przeciw słowu — tłumaczy
- Sama wielokrotnie opiekowała się "trudnymi" seniorami, którzy nierzadko za pracę "dziękowali" jej agresją i wulgaryzmami. — [...] Pacjentom nie podaje się leków uspokajających, wyciszających, jak to się dzieje w domach opieki. Dla Polek są to trudne adaptacje — wskazuje
- Po tym, jak została wyrzucona przez dwie niemieckie rodziny z domów, a agencje, z którymi zawarła kontrakt, nie wsparły ją tak, jakby tego oczekiwała, apeluje o zmianę prawa
medonet.pl
Dodaj komentarz
Komentarze