ZUS daje wiarę skrzywdzonej opiekunce z firmy 1A Medicas 24 (obecnie Mamma MIA)

Opublikowano w 20 kwietnia 2026 13:33

Dlaczego powstała "agencja opiekunek" Mamma Mia? Czemu zmieniono nazwę? Co takiego się stało, że firma 1A Medicas 24 zaczęła uwierać? Dużo skrzywdzonych osób? Sprawy w sądach? Wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy? A może kontrola, którą przeprowadził ZUS? Dziś zatrzymajmy się na chwilę przy ostatnim pytaniu, ponieważ poniższy dokument rzuca pewne światło na drażliwe kwestie.

Na początek uporządkujmy fakty. Najpierw była kontrola ZUS w firmie 1A Medicas 24. Stwierdzono, że nie było żadnej pracy naprzemiennej tylko praca w Niemczech. To w tym kraju firma 1A Medicas 24 uzyskała 100 proc. przychodu. Tym samym opiekunki wymienione w dokumencie powinny być ubezpieczone na terenie Niemiec. Wszystkie składki winny być tam uiszczone. Koronnym świadkiem jest pani Justyna Kawecka - nomen omen - skrzywdzona opiekunka. Jakby tego było mało, pani Kawecka dodatkowo stwierdziła, że podpisywała druki "in blanco", gdzie księgowa spółki miała osobiście wpisywać ilość godzin w każdym dniu miesiąca. Tak, to ta sama księgowa, która podała mnie do sądu za m.in. podważanie jej kompetencji zawodowych...

Iwona L., która szybko zamieniła firmę 1A Medicas 24 na Mamma MIA, nie dość, że nie została zwolniona, to jeszcze otrzymała stanowisko prokurenta. Dziwna forma gratyfikacji za coś, co ewidentnie nie świadczy o prawidłowym wykonywaniu swoich obowiązków...

PS. Firma 1A Medicas 24, którą zarządzała księgowa Iwona L., wyrzuciła mnie z pracy. Ponadto wezwano na mnie policję. Założono mi także sprawę w sądzie o pomówienie i zniesławienie. Sugerowano, że mogę mieć kolejne procesy. Oczerniali mnie pracownicy, którzy nigdy nie widzieli mnie na oczy. A jak to wszystko nie pomogło, zaproponowano mi "ugodę". 2700 złotych i sprostowanie świadectwa pracy za... milczenie. Takie dokumenty jak poniżej nie mogłyby się ukazywać, każda tego typu publikacja wiązałaby się bowiem z karami. 400 złotych za każdy wpis. W taki oto sposób usiłowano zamknąć mi usta. Jestem jednak dziennikarzem i mam obowiązki wobec społeczeństwa, stąd strona "Opiekunki w Niemczech" i poniższe publikacje. Ku przestrodze. Aby nie było już więcej skrzywdzonych osób.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.