Gaslighting w pracy jest jedną z najbardziej wyniszczających form manipulacji — podważa Twoją pewność siebie, kompetencje i poczucie bezpieczeństwa zawodowego, a jego skutki mogą wpływać na zdrowie psychiczne, relacje i karierę. Poniżej znajdziesz jasne, oparte na źródłach wyjaśnienie, co dokładnie dzieje się z pracownikiem poddanym takiemu traktowaniu.
🧠 Skutki psychiczne i emocjonalne
- Ciągłe kwestionowanie własnej pamięci i oceny sytuacji — przełożony lub współpracownik zaprzecza faktom, zmienia wersje wydarzeń lub sugeruje, że „źle pamiętasz”.
- Spadek poczucia własnej wartości — pracownik zaczyna wierzyć, że jest „zbyt wrażliwy”, „niekompetentny” lub „problematyczny”, bo tak przedstawia go gaslighter.
- Chroniczny stres, lęk i poczucie bezsilności — stałe napięcie i dezorientacja prowadzą do przeciążenia emocjonalnego.
🧩 Skutki poznawcze
- Trudności z koncentracją i podejmowaniem decyzji — ciągłe analizowanie sprzecznych komunikatów wyczerpuje zasoby poznawcze.
- Zniekształcenie obrazu siebie — pracownik zaczyna wierzyć w negatywną narrację, mimo że nie ma ona oparcia w faktach.
💼 Skutki zawodowe
- Spadek produktywności — trudno pracować efektywnie, gdy stale podważa się Twoją percepcję i kompetencje.
- Zahamowanie rozwoju kariery — gaslighter może sabotować Twoje osiągnięcia, podważać reputację lub blokować awanse.
- Uszkodzenie reputacji — negatywna narracja i plotki mogą wpływać na to, jak postrzegają Cię inni.
🧍♀️ Skutki społeczne i relacyjne
- Izolacja w miejscu pracy — gaslighter może przedstawiać Cię jako osobę „trudną”, co utrudnia relacje z zespołem.
- Przenoszenie stresu na życie prywatne — napięcie i niepewność wpływają na relacje z bliskimi.
🩺 Skutki zdrowotne
- Objawy psychosomatyczne — bóle głowy, napięcie mięśniowe, problemy ze snem.
- Ryzyko depresji i zaburzeń lękowych — długotrwała manipulacja może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych.
🧱 Dlaczego gaslighting w pracy jest szczególnie groźny?
- Dzieje się w środowisku, od którego zależy Twoje utrzymanie i stabilność.
- Często jest maskowany jako „feedback”, „wymagania stanowiska” lub „profesjonalna ocena”.
- Trudniej go rozpoznać, bo relacja przełożony-pracownik naturalnie zakłada pewną asymetrię władzy.
Czy mówienie innym pracownikom i opisywanie konkretnej osoby przed innymi, że np. ma urojenia to przykład gaslightingu? Tak — to może być element gaslightingu, a dokładniej atak na wiarygodność (credibility undermining), który jest jedną z najczęściej opisywanych technik gaslighterów w środowisku pracy.
Dlaczego mówienie innym, że ktoś „ma urojenia”, jest formą gaslightingu?
🧩Podważanie percepcji i zdrowia psychicznego ofiary
Gaslighter próbuje stworzyć narrację, że pracownik:
- źle interpretuje rzeczywistość,
- „wymyśla” problemy,
- nie jest stabilny emocjonalnie.
To klasyczna technika: zrobić z ofiary osobę niewiarygodną, zanim ta zdąży opowiedzieć swoją wersję wydarzeń.
🗣️Manipulowanie opinią innych pracowników
Gaslighter buduje koalicję przeciwko ofierze, mówiąc:
- „on ma urojenia”,
- „ona sobie dopowiada”,
- „nie słuchajcie jej, bo przesadza”.
To nie jest zwykła plotka — to celowe niszczenie reputacji, żeby ofiara była izolowana i nie mogła liczyć na wsparcie.
🧠 Tworzenie alternatywnej rzeczywistości
Gaslighting polega na tym, że sprawca:
- tworzy własną wersję wydarzeń,
- przedstawia ją jako „obiektywną prawdę”,
- a ofiarę jako osobę „nielogiczną” lub „chorą”.
Mówienie, że ktoś „ma urojenia”, jest ekstremalnym przykładem takiej strategii.
🧍♀️Izolowanie pracownika
Gdy inni słyszą, że ktoś „ma urojenia”, zaczynają:
- unikać tej osoby,
- mniej jej ufać,
- traktować ją z dystansem.
To dokładnie to, czego chce gaslighter — osłabić pozycję ofiary i odciąć ją od wsparcia.
⚠️ To może być również mobbing
W polskim prawie takie zachowania mogą wchodzić w zakres:
- mobbingu (uporczywe i długotrwałe nękanie),
- naruszenia dóbr osobistych (godności, dobrego imienia).
Gaslighting często jest jednym z narzędzi mobbingu. Przedstawianie pracownika innym jako osobę z „urojeniami” w celu podważenia jego wiarygodności jest formą gaslightingu. To manipulacja, która ma:
- zniszczyć reputację,
- osłabić pozycję,
- wywołać wątpliwości co do zdrowia psychicznego ofiary,
- i odizolować ją od zespołu.
W firmowej odpowiedzi na mój pozew do Sądu Pracy możemy przeczytać, że "tworzę napiętą atmosferę", "zachowuję się arogancko", "jestem agresywny" i "obsesyjnie nękam oszczerczymi komentarzami". To jednak nie wszystko. "Podważam zasady obowiązujące w biurze spółki" i "kwestionuję decyzje podejmowane przez przełożonych". Ponadto "nastawiałem negatywnie i konfrontacyjnie pracownika Dżansera". Dodatkowo "nie reagowałem na zgłaszane uwagi". Oczywiście "nie wykonywałem pracy" i "bawiłem się telefonem". Co do mojego pozwu, "jest pełen kłamstw i oszczerstw". Poza tym "czystym urojeniem jest, jakobym w okresie próbnym miał jechać w zagraniczną podróż służbową". Moje wywody są "kuriozalne", twierdzenia "sprzeczne", a w ogóle to "jawnie kłamię".
A to, co ma do powiedzenia na temat firmy pracownik Dżanser S. Po nim zaś dwie koleżanki, które tam pracowały, Kasia W. i Agnieszka H.
PS. Parę niewygodnych faktów. Iwona L., kierowniczka biura, podczas mojej obecności w firmie była na zwolnieniu lekarskim. Podobno kilka tygodni. Screeny jednoznacznie wskazują, że była w pracy 6 grudnia (piszę o tym o godzinie 9:36, pracę zaś zaczynałem o 9.00...). Kolejne daty, kiedy jest mowa o Iwonie L., to 20 listopada i 15 grudnia. Kiedy więc to zwolnienie lekarskie? Co więcej, podobno mam urojenia co do wyjazdu do Niemiec, skąd zatem rozmowa o podróży 26 listopada? Przypominam, że umowę o pracę na czas nieokreślony podpisałem dopiero 12 grudnia. Wniosek z tego prosty - rozmowa o wyjeździe do Niemiec toczyła się podczas okresu próbnego. I w tym czasie była planowana.
Dodaj komentarz
Komentarze