2700 złotych w ramach "ugody". Poza tym firma 1A Medicas 24 (obecnie Mamma MIA) była gotowa sprostować moje świadectwo pracy. Super i dziwnie zarazem, wszak do czasu propozycji "ugody" strasznie upierali się przy tym, jakim to złym pracownikiem byłem, wszem i wobec to głosząc. Tymczasem taka niespodzianka, taki zwrot akcji.
To jak to było z moim zwolnieniem? Zawiniłem czy nie? I dlaczego teraz, po blisko dwóch latach "odwilż"? Tuż przed rozpoczęciem procesu przed Sądem Pracy. Może po prostu trzeba było tak chamsko się nie zachowywać. Rozstać się kulturalnie, oddając wszystkie pieniądze, a nie wymyślać, jakim to potworem jestem. Przecież tuż przed zwolnieniem była umowa na czas nieokreślony i - co ciekawe - podwyżka. Ponawiam więc pytanie: jakim byłem pracownikiem?
A może to nie o mnie chodzi tylko o to, o czym piszę...? Wszak w ramach "ugody" mam usunąć wszystko, co do tej pory opublikowałem. 2700 złotych za milczenie? Za skasowanie raportów Państwowej Inspekcji Pracy, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i oświadczeń skrzywdzonych opiekunek? A jak nie dotrzymam warunków "ugody"? Będzie kara - 400 złotych. Za każdy wpis.
Takie to "porozumienie" zaoferowały mi firmy 1A Medicas 24/ 1A Pflegemax 24. Ja tymczasem mam kontrpropozycję. Niech ww. agencje opiekunek oddadzą pieniądze tym dwóm pracownikom. To na początek.
Dodaj komentarz
Komentarze