Polka pracowała u Niemki. "Bardzo negatywne doświadczenie"

Opublikowano w 21 marca 2026 07:01

Ewa Zielińska jest z zawodu pielęgniarką. W wieku 53 lat zostawiła stałą pracę w Polsce oraz rodzinę i wyjechała Niemiec, aby opiekować się osobami starszymi. Jej pierwsze doświadczenia nie były łatwe. Pielęgniarka Ewa Zielińska przez 16 lat pracowała jako opiekunka osób starszych w Niemczech. O kulisach pracy w tym zawodzie napisała w książce "Wyznania opiekunki". Swoimi doświadczeniami podzieliła się także w rozmowie z serwisem wp.pl.

O tym, jak wygląda praca opiekunki w Niemczech, Zielińskiej opowiadała koleżanka, która w ten sposób zarabiała na życie. Znajoma podkreślała, że nie wykonuje zabiegów pielęgniarskich, tylko zajmuje się pielęgnacją seniorów oraz pomaga w domu - gotuje, robi pranie. Kobieta chwaliła też rodziny, u których pracowała. Mówiła, że tylko raz miała nieprzyjemną sytuację z jednym seniorem, który chwycił ją za rękę w jednoznaczny sposób. "Odpowiedziała pacjentowi, że nie jest dziewczyną z agencji towarzyskiej, tylko jego opiekunką. Powiadomiła o tym fakcie rodzinę" - relacjonowała rozmówczyni serwisu.

Pani Ewa nie miała na początku takiego szczęścia do pracodawców, jak jej koleżanka. "Pierwsza rodzina, do której wysłała mnie agencja pracy, to bardzo negatywne doświadczenie w moim życiu" - mówiła serwisowi.

Seniorka, którą się opiekowała, nie sprawiała problemów, za to jej córka tak. "Poniżała mnie, głodziła, nie okazywała empatii, nie stać jej było na przyjazne gesty, za to bezpodstawnie oskarżała mnie o najróżniejsze, niejednokrotnie absurdalne rzeczy" - opowiadała Polka. Stres w pracy przypłaciła zdrowiem - pojawiło się nadciśnienie, a potem zaburzenia lękowe.

Zielińska wspominała, że w tamtym czasie nie potrafiła dobrze posługiwać się językiem, co utrudniało rozwiązywanie konfliktowych sytuacji z pracodawczynią. Nie potrafiła również stawiać granic, bo obawiała się utraty pracy. Dlatego też zgadzała się m.in. na wykonywanie zadań, które nie należały do jej obowiązków - np. prasowała rzeczy córki swojej podopiecznej.

Pani Ewa informowała o problemach z szefową agencję, z którą współpracowała. Ta zresztą miała zdawać sobie sprawę z konfliktowej natury kobiety, gdyż poprzednie opiekunki też się na nią skarżyły.

biznes.interia.pl

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.