Polskie opiekunki niemieckich seniorów. O czym lepiej milczeć?

Opublikowano w 27 lutego 2026 17:23

Oferty pracy licznych agencji ilustrują uśmiechnięci staruszkowie i troskliwe opiekunki. Akcent pośrednik zawsze kładzie na pensję. To jasne, że nikt kandydatce nie powie o czarnych stronach zajęcia. Bo nie wyjedzie. Mój dziadek, moja babcia - tak najczęściej mówią o niemieckich podopiecznych Polki. „Mój dziadek ma Parkinsona, ale jest bardzo miły”, „Moja babcia znów nocą rzuciła się na owoce i rano blokowała kibelek” - opisują na internetowych forach dla opiekunek. Bez internetu uschłyby z nudów i tęsknoty.

„Polskie dziewczyny” mają najczęściej po 50-69 lat (tak!) i bardzo potrzebują pieniędzy. Pani Elwira, lat 52, została zredukowana w pracy i przez trzy lata nie mogła znaleźć w kraju innej posady. Słyszała, że jest za stara...

Pani Teresie, lat 67, właśnie komornik zrobił eksmisję z mieszkania. Opieką nad starszą ledwie o rok obywatelką Niemiec nie zdążyła lokalu uratować, ale wierzy, że zdąży zarobić na drugie. Albo na miejsce w jakimś domu spokojnej starości...

- Pewnie, że to jakoś wstydliwe zjawisko. Wstydzić się powinno państwo, które polskiej emerytce płaci głodową emeryturę i na starość wygania za granicę. Nie ma natomiast czego wstydzić się Polka, bo rusza do ciężkiej harówki - nie kryje pani Elwira, od dekady opiekująca się seniorami w Niemczech.

Co najczęściej ukrywa się przed wyjeżdżającymi do Niemiec opiekunkami? Prawdziwy stan zdrowia podopiecznego (wspomni się o alzheimerze, ale zapomni o cewniku i bezsenności) i prawdziwą sytuację rodzinną seniora (będzie wzmianka o troskliwym synu i synowej, ale bez informacji, ze mieszkają 400 km dalej). Niestety, ale dość często ukrywany jest też przed opiekunkami prawdziwy zakres obowiązków, który na nie w Niemczech spadnie. Ba, mowa tu też o obowiązkach, w których opiekunki nie powinny wyręczać pielęgniarek.

expressbydgoski.pl

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.