Szacunki podają, że w branży usług opieki domowej 85 proc. osób pracuje w szarej strefie, czyli umawia się na wynagrodzenie w gotówce. Bez umowy, bez prawa do opieki zdrowotnej, bez jakiegokolwiek wsparcia, bez żadnych gwarancji.
Wyjazdy na zachód do pracy na czarno są naszą narodową tradycją, która nadal jest głęboko zakorzeniona – zarówno w Polsce, jak i w bogatych społeczeństwach starej Unii. Ta garstka polskich firm, która świadczy usługi, zatrudniając personel opiekuńczy legalnie, nie ma szans konkurować z pośrednikami oferującymi pracę „prywatnie”.
Branża opieki domowej jest branżą o znaczeniu strategicznym z perspektywy starzejącego się społeczeństwa. Przecież ktoś osobami starszymi musi się zająć, a opieka instytucjonalna jest niewydolna. Poza tym, każdy z nas wolałby pozostać w swoim własnym domu tak długo, jak tylko zdrowie na to pozwoli.
Branża opieki domowej w najbliższych 30 latach w Unii Europejskiej powinna zatrudnić 1,6 mln pracowników. Branża długoterminowej opieki domowej – zwłaszcza firmy, które działają w modelu transgranicznym – zapewnia pracę kilkudziesięciu tysiącom osób. Jednocześnie jest to branża niezauważana i na dodatek również bardzo zaniedbana.
Delegując opiekuna do pracy w innym państwie, musimy uwzględnić trzy porządki prawne – prawo polskie, bo opiekun zatrudniony jest w Polsce, prawo kraju przyjmującego, bo wykonuje tam pracę, a także prawo europejskie, które reguluje zasady swobody świadczenia usług. Pogodzenie tego wszystkiego jest niesamowicie trudne w praktyce. Tym bardziej że te przepisy są tworzone pod kątem transportu międzynarodowego i branży budowlanej, a trzeba je stosować w warunkach pracy osoby mieszkającej wspólnie z podopiecznym cierpiącym na demencję.
pulshr.pl
Tomasz Piłat, prezes Polskiego Stowarzyszenia Opieki Domowej
Dodaj komentarz
Komentarze