Polska “niewolnica Isaura” nigdy nie przechodzi na emeryturę, czyli o limicie wieku dla opiekunki emerytki

Opublikowano w 17 lutego 2026 12:21

Od 2004 r. z Polski wyjechało za pracą tyle osób, ile mieszka w Warszawie, czyli ponad dwa miliony. Większość to kobiety. Wiele z nich to emerytki opiekunki. Jeszcze dwa, trzy lata temu ulubiona meta tych wyjazdów to były Włochy, teraz zdecydowanie Niemcy, bo tam zarabia się o wiele więcej. Większość “busiarzy” żyje i pracuje dzięki tym osobom.

Do Włoch często się jeździ na “podmianę” na trzy miesiące, gdzie czeka inna zmienniczka, ktoś z rodziny albo koleżanka. Jeździ się do „babci” albo do „dziadka” chociaż nierzadko różnica wieku między opiekunką a podopieczną wynosi zaledwie kilka lat. To jest praca na czarno, a wynagrodzenie jest nieopodatkowane, i średnio wynosi ok. 800 € na miesiąc, czasem po 12 tygodniach takiej pracy można przywieźć do domu 2.400 € (około 10.000 Pln); dla wielu Polek o niskiej emeryturze to jak sen o Midasie; dlatego nawet nie domagają się umów o pracę (w ten sposób nie mają prawa do żadnego socjalu, ubezpieczenia czy podstawowej opieki lekarskiej), co dla osób starzejących się jest bardzo ważne. Większość tych pań opiekunek zabiera ze sobą za granicę pół apteki. W takich wypadkach kto będzie opiekował się opiekunką? Nie wiadomo. W teorii nie ma limitu wieku, bo jeśli dolna granica to przeważnie (średnio) czterdzieści lat to górna waha się około sześćdziesięciu pięciu (takie są restrykcyjne wymagania poważnych agencji pracy zajmujących się pośrednictwem w tego typu zatrudnieniu).

We Włoszech kobiety odchodzą na emeryturę w wieku 67 lat (Prawo Fornero) i w tym momencie państwo uważa, że to koniec pracy. Finito. Skończyłeś, już jesteś niezdolny do pracy, ustąp miejsce innym, młodszym od ciebie. W Polsce jest limit wieku dla opiekunki medycznej: 65 lat; a dlaczego go nie ma we Włoszech?  Dlatego, że tu mówimy o wolnym rynku, o pracy załatwionej dzięki znajomościom, bez żadnej kontroli. Taka wolna amerykanka. Jakie znaczenie w tej pracy ma wiek opiekuna? Ma i to duże.

Po sześćdziesiątce siły nie są takie same jak kiedyś, mózg pracuje wolniej i wiele sytuacji życiowych nas przerasta. Opiekunka powinna mieć żelazne zdrowie i siły Syzyfa, ponieważ często gęsto podopieczną trzeba podnosić, obracać na łóżku albo wręcz przenosić z łóżka na fotel albo wózek inwalidzki; już nic nie mówiąc o kąpieli albo o prowadzeniu do ubikacji. Jest taki stereotyp, który mówi, że w tej pracy wiek jest tak naprawdę drugorzędny, bo najistotniejsze są predyspozycje. Bene. Tylko to jest punkt widzenia włoskiego pracodawcy, który doskonale wie, że popełnia błąd zatrudniając leciwą opiekunkę, bez przygotowania zawodowego, ponieważ w ten sposób „risparmia” (oszczędza): nie płaci kontrybutów (składek członkowskich), ani 13-tki (i nawet nie ma co marzyć o TRF-ie), bo przecież to tylko „zastępstwo”. On nie zatrudnia, on kupuje swoją niewolnicę Isaurę na czas nieokreślony. Kupuje jej czas.

W teorii opiekunka powinna zajmować się tylko podopieczną i jej najbliższym otoczeniem, ale w praktyce to też bezpłatna pomoc domowa, która wstaje z kurami i idzie spać ostatnia, no bo jeszcze trzeba i psa wyprowadzić, i śmieci zanieść na dół, i kuchnię wysprzątać na błysk, bo przecież signora tak każe. Mi raccomando! Pamiętaj, że jeszcze masz traktować twoją „babcię” z sercem, bo przecież jesteś jak rodzina, „sei per noi come una della famiglia, una sorella”, zwłaszcza wtedy, gdy samotnie zjadasz obiad w kuchni.

Większość opiekunek emerytek siedzi cicho i nie buntuje się. Po pierwsze nie zna języka na tyle żeby upomnieć się o swoje prawa pomimo wieloletnich wyjazdów do Włoch i pobytów tutaj, a czasem nawet nie wie, że ma jakiekolwiek prawa. Po drugie: ponieważ się boją, że stracą pracę z dnia na dzień, a także miejsce do spania. Po trzecie: boją się zmian, bo myślą, że następna rodzina może być gorsza. Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Niestety. Czasem te trzy miesiące rozkładają się na dni: 90, 70, 50, 30… i do domu. Można zacisnąć zęby i przetrwać, zwłaszcza, że w walizce jest już wykupiony bilet do domu. A w nocy, kiedy się już wypłakało do poduszki w samotności, jest czas na marzenia: o tym, co zrobię z tak ciężko zarobionymi pieniędzmi… Remont łazienki? Pierwsza komunia wnuczki? Długi syna? Jest tyle potrzeb. Miało się pojechać na „trochę”, żeby sobie pomóc albo odłożyć na czarną godzinę, a tu lata lecą. I tak jeżdżą opiekunki emerytki dopóki jest zdrowie. Łatwo nie jest.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.