"Zostałam wyrzucona z miejsca pracy". "Stosował terror psychiczny by się nas pozbyć". "Boimy się tej firmy, że nam pieniędzy nie zapłacą". "Wynagrodzenie przyszło na konto z trzydniowym opóźnieniem po wielokrotnym upominaniu z naszej strony". "Po wyrzuceniu nas z miejsca pracy dostałam wypowiedzenie sfałszowane, że niby zaprzestałam chodzić do pracy, co jest nieprawdą". "Wyrzucono nas jak śmieci". "Nie dostaliśmy karty ubezpieczeniowej". "Za porady lekarskie mieliśmy płacić z własnej kieszeni". To wybrane fragmenty e-maila, którego opiekunka skrzywdzona przez agencję 1A Pflegemax 24 skierowała do Konsulatu Generalnego RP w Kolonii.
Dodaj komentarz
Komentarze